Książki mówione
67 - Undying Mercenaries (Nieumierający najemnicy)

67 - Undying Mercenaries (Nieumierający najemnicy)

February 28, 2019

BV Larson napisał serię "Undying Mercenaries" (Nieumierający najemnicy). Jest to seria książek z gatunku militarnej fantastyki naukowej (military sf).
Bohaterowie: James McGill, Carlos Ortiz, Kivi, Natasha, Anne Grant, Sargon, Centurion Graves, Primus Turov, Tribune Drusus, Veteran Harris etc.
Ludzie zostali przyjęci do społeczeństwa galaktyki. Aby zarobić ludzie są wynajmowani przez inne rasy jako najemnicy. Za zdobyte pieniądze kupili między innymi maszyny do "wskrzeszania". Żołnierz, który zginął może zostać odtworzony i walczyć ponownie. Z tym "zmartwychwstaniem" wiążą się pewne reguły, których nie wolno złamać pod karą zniszczenia całej ziemskiej cywilizacji. Wiąże się to też z pewnymi urazami psychicznymi, ponieważ żołnierze pamiętają jak zginęli.
O tej książce, a w zasadzie audiobooku dyskutuję wraz z moim synem. Zapraszam do wysłuchania.

66 - Atomic habits

66 - Atomic habits

February 23, 2019

James Clear - Atomic habits czyli coś w rodzaju "atomowych nawyków". Na książkę Jamesa Cleara trafiłem na audible, ale sprawdziłem czy nie ma jej czasem na Storytel. Okazało się, że jest, tak więc jej nie kupowałem ale przesłuchałem korzystając z mojego abonamentu Storytel. Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie, ale jej rozmiar oraz ilość opisywanych wskazówek sprawiła, że nie czułem się kompetentny wam o niej opowiedzieć. Jeden z podcastów, których słucham regularnie to audycje Kamila Dudzińskiego. Ten podcast to oczywiście “Książki, które uczą”. Zapytałem więc Kamila, czy chciałby porozmawiać o książce Jamesa Cleara. On się zgodził i tak właśnie powstała dzisiejsza audycja.
Staraliśmy się trzymać tematu, ale momentami poszliśmy w nieoczekiwanych kierunkach jak np. gdy zaczęliśmy mówić o bieganiu. Oczywiście ten temat wiąże się z budowaniem nawyków. Mówiliśmy też o tym czy można te rady zastosować przy wychowywaniu dzieci. Czyli czy można stosując te rady zbudować dzieciom dobre nawyki, które pozostaną w nich na zawsze. Później mówiliśmy też o talentach Gallupa i ich wpływanie na budowanie nawyków. Tyle może wstępu. Zapraszam was do naszej dyskusji.

Dziękuję wam za wysłuchanie do końca. Chciałbym jeszcze dodać kilka komentarzy do naszego nagrania.
Na stronie Jamesa Cleara rzeczywiście jest lista języków, w których książka jest dostępna, w tym polski, ale niestety nie ma linków, a ja nic nie wiem o tym aby była dostępna po polsku.
Książka opisuje 4 kroki każdego zwyczaju, czyli cue, craving, response oraz reward, co na polski można przetłumaczyć jako sygnał, pragnienie, działanie oraz nagroda. Każdy z tych kroków ma swoje prawo i antyprawo. Prawo stosujemy do tego aby zbudować nawyk, a antyprawo aby się pozbyć jakiegoś nielubianego zwyczaju czy nawyku. Książka jest napisana w ten sposób, że najpierw mamy wstęp, później omówiony jest każdy krok, a na koniec jest podsumowanie. Przy omawianiu każdego kroku autor podaje około 3 różnych sposobów na działanie na każdym z tych etapów. Wszystko jest bardzo praktyczne i sprawdzone. W notatkach umieszczę link do strony autora czyli jamesclear.com oraz do strony habitsacademy.com. Będą oczywiście także link do podcastu Kamila Dudzińskiego, czyli do audycji “Książki, które uczą”. Ja jeszcze raz wam dziękuję i do usłyszenia w następnym odcinku.

James Clear:
jamesclear.com
Habits Academy
habitsacademy.com
Kamil Dudziński - Książki, które uczą
ksiazkiktoreucza.pl

65 - Targowisko próżności

65 - Targowisko próżności

February 19, 2019

Recenzja powieści "Targowisko próżności" (ang. Vanity Fair). Autor to William Makepeace Thacckeray. Znany chyba bardziej z innej swojej powieści czyli "Pierścień i róża". Będzie to recenzja w formie dyskusji. Razem z Rafałem Jasińskim omawiamy nie tylko książkę, ale także audiobooka oraz serial i film.

Jak pewnie słyszeliście mnie najbardziej podobał się serial. Występuje w nim Olivia Cooke grająca Becky Sharp oraz Johnny Flynn grający Williama Dobbina. Autora jak już wspomniałem gra Michael Palin z Monty Pytona. Reszta aktorów też jest dobrana moim zdaniem świetnie, np. Amelię gra Claudia Jessie, która ma taką ufną twarz. Świetnie też do swojej roli pasuje Frances de la Tour która gra Lady Matildę Crawley. Przy okazji wspomniałem o serialu Lovesick, ci, którzy go oglądali znają Johnnego Flynna, a w 7 odcinku 3 sezonu pojawiła się także Claudia Jessie.
Na koniec mogę wam już zdradzić co będzie w kolejnych dwóch odcinkach. Mam już nagrane odcinki o Atomic Habits oraz o Undying Mercenaries. Pierwsza pozycja to poradnik autora “Głębokiej pracy” czyli “Deep work”, a druga to seria militarnego sf. Ale o tym w następnych odcinkach, a więc do usłyszenia.

Rafał Jasiński - podkasty:
Strefa Mroku (z Jackiem Rokoszem)
http://www.strefamrokupodcast.pl/
Readers Initiative (z Michałem Sobieszkiem)
https://readersinitiative.podbean.com/

64 - Czytanie dzieciom

64 - Czytanie dzieciom

February 10, 2019

Różnie ludzie podchodzą do książek mówionych, a przecież chyba każdy z nas tak zaczynał zapoznawanie się z literaturą. Nasi rodzice byli naszymi prywatnymi lektorami, których uruchamialiśmy wieczorem, aby nam czytali np. bajki. Dzisiaj chciałbym porozmawiać z Arkiem Trędowskim z podkastu Book Busters. Arek już gościł u mnie w podkaście w odcinku 53 czyli naszej konferencji polskich pokasterów na Wyspach.
Rozmawialiśmy o czytaniu dzieciom i puszczaniu im audiobooków. Zaczęliśmy od naszych pierwszych doświadczeń z książkami, a potem przeszliśmy do naszych dzieci. Poruszyliśmy temat doboru lektury. Obaj mieszkamy w UK i dla naszych dzieci angielski jest pierwszym językiem choć mówią i czytają po polsku. Wymieniamy się doświadczeniami odnośnie czytania dzieciom oraz zachęcania ich do tego aby czytały samodzielnie. Poruszyliśmy też temat uczenia dzieci mieszkających za granicą języka polskiego. Czy audiobook może pomóc przy nauce języka?

Arkadiusz Trędowski
podkast Book Busters
https://bookbusters.audio

To już koniec. Wspomnę tylko, że zaplanowaliśmy z Arkiem dwa wspólne nagrania. Jedno dotyczące “Uczniów Spartakusa” Hanny Rudnickiej, a drugie “Władcy much” Wiliama Goldinga. Tak więc prawdopodobnie usłyszycie nas ponownie w tym duecie. Jutro będę też nagrywał audycję z Rafałem Jasińskim o “Targowisku próżności” Williama Makepeace Thackeraya.

63 - Podkasty wśród audiobooków

63 - Podkasty wśród audiobooków

January 30, 2019

Audycja o tendencjach w świecie audiobooków. Platformy produkujące i sprzedające audiobooki tworzą własne podkasty oraz udostępniają cudze.

W tej audycji kilka słów o podkaście "In the Habit: Introduction to Changing our Behaviour" z Audible, który opowiada o tym jak wprowadzić nowe nawyki do swojego życia.

Mówię też o podkastach ze Storytel, a szczególnie dwóch: "Rozwój - I hear you" (o uczeniu się języków) oraz "Polityka" (o polityce).

62 - Magia sprzątania

62 - Magia sprzątania

January 10, 2019

Witam w 62 odcinku podkastu o książkach mówionych czyli o audiobookach. W tym podkaście możecie posłuchać nie tylko mojej recenzji czy opinii o książkach, ale także ich fragmentów, które wybrałem. Te fragmenty pozwolą wam ocenić lektora. Dadzą wam też pewien wgląd w treść książki.

Sprzątanie z pozoru wydaje się być czymś prostym. No bo przecież nawet dziecko potrafi pozbierać zabawki. Ale czy na pewno? Okazuje się, że ludzie (w tym ja) mają z tym ogromny problem. Autorka wskazuje na źródło tego problemu.
Rzeczywiście chyba każdy z nas sam się uczył jak najlepiej sprzątać, a może jak najlepiej unikać tego niechcianego zajęcia. Czy więc sprzątanie jest łatwe czy trudne? Odpowiedź na to pytanie zależy od tego jak zdefiniujesz sprzątanie. Inne pytanie, które można sobie zadać dotyczy powracającego bałaganu. Bo czy warto sprzątać jeżeli bałagan i tak sam wróci?
Właśnie to oferuje nam autorka. Nie naukę takiego zwykłego sprzątania, po którym bałagan wraca jak bumerang. Ona oferuje naukę takiego sprzątania, którego wynik będzie trwały.
Niestety później autorka powiedziała coś, czego się wystraszyłem.
Nie wyobrażam sobie takiego jednorazowego gruntownego sprzątania. Jedyna sytuacja, która by mnie do tego zmusiła to wyprowadzka. Wtedy trzeba wszystko spakować i przy okazji wyrzuca się niepotrzebne rzeczy. Może więc rację mają minimaliści proponujący spakownie wszystkich swoich rzeczy i potem rozpakowywanie tych, które potrzebujemy. Po jakimś czasie widać, że te nierozpakowane są po prostu niepotrzebne.
O tej książce można posłuchać także w podkastach Z pasją o mocnych stronach odcinek 76, oraz The podcast odcinek 146. Szczególnie w tym drugim podkaście gdy Michał Śliwinski dyskutuje z Radkiem na temat tej książki na samym początku wytykają wszystkie dziwne rzeczy zawarte w tej książce. Autorka często mówi o energii w przedmiotach i innych rzeczach, które raczej odrzucają kogoś logicznie myślącego. Ja znalazłem parę błędów logicznych w argumentacji. Posłuchajcie tego:
Autorka wyciąga wniosek, że sprzątanie przed egzaminem jest wynikiem tego, że bałagan przeszkadza w uczeniu się. Jest to jednak typowy przykład prokrastynacji. Gdy ktoś ma do wykonania niechciane zadanie, w tym wypadku uczenie się do egzaminów zacznie robić inne zadania, aby odłożyć w czasie to niechciane. Ludzie, którzy mają posprzątane pokoje gdy mają się uczyć do egzaminów znajdują inne zadania, aby odłożyć uczenie się.
Czy więc warto przeczytać lub przesłuchać tą ksiązkę? Mogłoby się wydawać, że raczej nie będę do tego zachęcał. Jednak ta książka ma wiele fajnych rzeczy do przekazania. Problemem jest to, że autorka źle nazywa rzeczy. Po pierwsze ta książka nie mówi o sprzątaniu, ale o odgraceniu domu. Krótko mówiąc jak wyrzucisz niepotrzebne graty to sprzątanie będzie łatwiejsze. Łatwiejsze też będzie utrzymanie porządku. Tak więc moim zdaniem książka powinna się nazywać “magia odgracania domu” czy coś w tym guście. Po drugie autorka sprawdziła swoje metody w praktyce najpierw na sobie, a później także na swoich klientkach. Niestety przekazuje tą wiedzą wiążąc ją z filozofią wschodnią, energią w przedmiotach i innych bzdurach. Tak więc jeżeli przesłuchać tę ksiązkę i wyciągnąć z niej te praktyczne rady, a te religijne pominąć to może to być świetny poradnik.
Na koniec kilka moich myśli na temat zagracania. Przez wieki ludzie żyli w świecie, w którym przedmioty materialne miały ogromną wartość. Nawet zepsute przedmioty. Nikt ich nie wyrzucał. Tylko bogaci mieli wiele przedmiotów. Niestety my żyjemy w czasach masowej produkcji, która sprawiła, że wszystko jest tanie. Ten pociąg do gromadzenia rzeczy, który mamy jest dzisiaj nieprzydatny, albo wręcz szkodliwy. Dzisiaj nie opłaca się gromadzić rzeczy, które prawie nic nie kosztują. Albo inaczej cena przechowywania tych rzeczy jest większa niż ich cena na rynku. Tak więc opłaca się czasami kupić coś na raz i wyrzucić, a potem kupić nowe i ponownie wyrzucić. Inna sprawa to pytanie czy takie działanie jest ekologiczne. Na pewno jednak pomoże to odgracić nasze domy.

Do poprzedniego odcinka o Panu Samochodziku i Tajemnicy Tajemnic dostałem taki komentarz od pani Ewy: “Pan lektor brzmi jakby czytał to za karę. Jak zwykle super odcinek. Pan Samochodzik to również moje guilty pleasure”. W tamtym odcinku omawiałem jak kiepsko czyta lektor, w nowym nagraniu tego audiobooka. Dziękuję za pochwałę odcinka. Mam nadzieję, że ten też wypadł dobrze.

 

 

61 - Pan Samochodzik i tajemnica tajemnic

61 - Pan Samochodzik i tajemnica tajemnic

January 4, 2019

Powodem mojej recenzji jest ukazanie się tego tomu w Audiotece. Ja co jakiś czas wracam do książek o Panu Samochodziku. Teraz miałem powód - ukazała się nowa interpretacja w audiobooku, a więc zabrałem się za słuchanie. Niestety sposób czytania Jacka Filipczyka nie przypadł mi do gustu.

Słuchając czułem się jak był słuchał syntezatora mowy Iwona. Dlaczego lektor robi takie przerwy między słowami? Tego nie dało się słuchać. Odszukałem więc starsze nagranie w interpretacji Janusza Zadury.

Od razu poczułem różnicę. Tego starszego nagrania w wykonaniu Janusza Zadury mogę słuchać z przyjemnością.

To oczywiście sprawa gustu, ale uważam, że Jacek Filipczyk czyta jak automat podczas gdy Janusz Zadura naprawdę interpretuje. Próbuje czasem nawet trochę zmienić głos. Nie będę was jednak zanudzał moimi komentarzami na temat lektorów. Po prostu gdy będę załączał fragmenty audiobooka to powiem kto to czyta, a wy sami osądźcie, który lektor jest lepszy.

Dlaczego ja wciąż na nowo słucham tych książek? Dla mnie to czasy młodości. Wprawdzie Pan Samochodzik i tajemnica tajemnic został wydany w 1975, kiedy ja miałem 6 lat, ale była to seria, w której się zaczytywałem jako nastolatek. Dziś słucham przypominając sobie tamte czasy słuchając ponownie tych książek.

To były czasy komunizmu i pewnych rzeczy nie można było powiedzieć. Inne należało powiedzieć zgodnie z obowiązującą interpretacją historii. Tak jest właśnie w tej książce. Bieszczady to miejsce, które było widownią walk Polaków i Ukraińców. Później Ukraińców wysiedlono i gdy ja jako nastolatek chodziłem po Bieszczadach były tam zarośnięte drzewami puste wioski. Fajnie było się cofnąć do tych czasów i wspólnie z Baśką podróżować ponownie po tych miejscach. Wróćmy jednak do książki.

Książki o Panu Samochodziku są napisane zawsze w formie pierwszoosobowej. Tutaj mamy odstępstwo. Oczywiście dalej śledzimy przygody Pana Tomasza, ale mamy także dziennik Baśki. Przypomina mi to trochę Lalkę, gdzie co któryś rozdział to pamiętnik Rzeckiego. W tej książce rozdziały 5, 9 i 13 to zapiski harcerza zatytułowane: “Z DZIENNIKA BAŚKI”.

W tej części czyli w Dzienniku Baśki jest wykład profesora Hilarego na temat historii Bieszczad. Niestety mamy tutaj trochę propagandy komunistycznej. Dla komunistów każdy ich wróg to faszysta. Tak więc ukraińscy nacjonaliści są nazywani faszystami.

Generał Karol Świerczewski jest bardzo kontrowersyjną postacią. Był on Polakiem, który jednak walczył po stronie Armii Czerwonej w 1920 roku. Gdy więc został przez Stalina przydzielony do tworzącej się Armii Polskiej w ZSRR podczas II wojny światowej wielu uważało go za Rosjanina, a nie za Polaka. Ale to prawda co powiedziano w książce, że zginął podczas inspekcji w Bieszczadach. Błędna jest natomiast data. Świerczewski zginął 28 marca 1947 roku, a nie 28 maja.

Główną jednak część książki stanowią przygody Pana Samochodzika. Mamy w książce oczywiście główny wątek przemytu ikon z terenów Bieszczad do Austrii. Jest jednak dodatkowy wątek. Pan Samochodzik dostaje psa.

Sam mam psa. Uderza różnica jak się dziś traktuje psy, a jak to robiono w tamtych czasach. Np. wtedy nie było karmy dla psów i te dostawały ludzkie jedzenie. Sposób tresury psa, przez głównego bohatera też odbiega od tego co się dzisiaj stosuje. Największe wrażenie jednak robiło na mnie zamykanie psa w samochodzie latem. Oczywiście samochody wtedy nie były tak szczelne jak dzisiaj, a samochód Pana Samochodzika to coś w rodzaju namiotu, a więc może nie był to problem. Ale jednak, gdy słuchałem o zamykaniu psa w samochodzie trochę się buntowałam. Największe refleksje miałem jednak słuchając opisu diety psa.

Przy tej okazji zastanawiałem się czy naprawdę trzeba psom kupować te specjalne produkty, które nam się reklamuje w telewizji? Czy może tak jak w tej książce wystarczy dawać mleko z bułką, wołowinę czy gotowaną kaszę? Nie wiem, na pewno jednak nie będę podejmował takiej decyzji na podstawie tego co przeczytałem w książce przygodowej.

W książce drukowanej jest kilka rysunków, które są opisane w audiobooku. Jednak najlepiej je zobaczyć. Dotyczy to szczególnie talizmanu, symbolu Jowisza czy kwadratu magicznego. Oczywiście nie ma tych rysunków zbyt wiele, a więc nie trzeba ich widzieć. Jednak muszę przyznać, że w wypadku tej książki drukowana wersja lub ebookowa troszeczkę zyskuje właśnie przez te rysunki.

Dowiadujemy się ciekawych rzeczy na temat życia w komunizmie. Np. Tego, że nie zamykanie samochodu było karane mandatem i wielu innych rzeczy. Oczywiście dla tych, którzy pamiętają tamte czasy to po prostu przypomnienie. Dla innych lekcja historii. Oczywiście w tej książce historii jest bardzo dużo. Można dowiedzieć się sporo o ikonach o Złotej Uliczce w Pradze itd.

W filmie na podstawie tej książki zmieniono sporo rzeczy. Film ten pod tytułem “Pan Samochodzik i praskie tajemnice” nakręcono w 1988. Najbardziej nie podobał mi się pojazd głównego bohatera. W tej części Pan Samochodzik może także latać. Poza tym zmieniono płeć psa. Być może w filmie jest używane prawdziwe imię psa, który grał. Poza tym mamy w filmie czeskie dzieci, które mówią po polsku. Jedną z postaci z książki. Chodzi o Helenę gra Jana Nagyová, znana z serialu Arabela. Helena jest córką znajomego Pana Samochodzika z Pragi. Jest też zwolenniczką Ruchu Wyzwolenia Kobiet. Jednak tamten feminizm z tamtych czasów to coś zupełnie innego niż ten współczesny. Wracając do filmu jest bardzo słaby. Aktorzy grają beznadziejnie i na pewno nie polecam filmu. Nawet Jana Nagyova jakoś zbrzydła i nie jest tak ładna jak była w serialu Arabela.

Podsumowując. Ja polecam tą książkę. Gdy jednak chodzi o wybór audiobooka polecam raczej starsze nagranie Janusza Zadury niż to nowsze Jacka Filipczyka z wydawnictwa Liber Novus. Załączyłem jednak fragmentu obu. Być może wy będziecie mieli inne zdanie. Mnie u Jacka Filipczyka przeszkadzały te pauzy między słowami. Za to Janusz Zadura w moich oczach (albo raczej w moich) uszach wypada o wiele lepiej. Napiszcie mi może w komentarzu co wy sądzicie na ten temat oraz oczywiście co sądzicie o tej książce.

Dziękuję wam bardzo za wysłuchanie tego 61 odcinka. Jest to pierwszy odcinek w 2019 roku. Myślałem o tym czy uda mi się nagrać jeden odcinek co tydzień, ale chyba raczej nie. Postaram się jednak nagrać jeden co dwa tygodnie, a więc spodziewajcie się 26 odcinków w 2019 roku. To był pierwszy z nich. Jeszcze raz dziękuję za wysłuchanie i do usłyszenia.

Podkast 60 - Wojna Kalibana

Podkast 60 - Wojna Kalibana

December 31, 2018

Dziś chciałabym zrecenzować drugi tom serii Ekspansja.
Zajmijmy się najpierw tytułem. Pierwszy tom to “Przebudzenie Lewiatana”. Tym tytułowym Lewiatanem była protomolekuła. Podobnie jest tutaj. Tytuł drugiego tomu to “Wojna Kalibana”. Tym Kalibanem jest ponownie protomolekuła.
Kaliban jest głównym antagonistą w ostatniej sztuce Williama Szekspira pt. “Burza”. Jest to naciekawszy koncept wykorzystywany wielokrotnie w literaturze fantastycznej. Kaliban był potworem, synem wiedźmy. Główny bohater Prospero zmusza go do wykonywania swojej woli, ale Kaliban się buntuje i próbuje zamordować swojego pana. Ten koncept wszedł także do fantastyki naukowej, gdzie rozważa się koncept szalonego naukowca i jego dzieła, które występuje później przeciwko ludziom. Pierwszym takim tworem był chyba Frankenstein. W naszych czasach najbardziej znane zastosowanie to chyba Skynet z filmów Terminator.
W książkach z serii Ekspansja tym Kalibanem jest protomolekuła i jej wytwory. Ludzi chcieli użyć jej do swoich celów, ale ona jak Kaliban ze sztuki Szekspira wystąpiła przeciwko nim.
Wróćmy jednak do książki “Wojna Kalibana” jest niestety bardzo wtórna. Autorzy kryjący się pod pseudonimem James S.A. Corey napisali ją według szablonu, który mieliśmy już w pierwszej książce. Przypomnę może, że w “Przebudzeniu Lewiatana” na samym początku poznajemy Juliette Andromedę Mao, która potem znika, a główni bohaterowie jej poszukują. W “Wojnie Kalibana” mamy znowu powtórkę z rozrywki. Na początku poznajemy Mei Meng.
Ta dziewczynka znika, a Jim Holden zaczyna jej szukać. Mamy więc powtórkę z rozrywki, bo w pierwszym tomie Holden szukał Julie Mao. Wtórność nie kończy się na tym. W pierwszym tomie tym złym był Protogen, czyli wielka zła korporacja. Nie została ona jak się wydawało pokonana i pojawia się ponownie w postaci doktora Stricklanda, który przychodzi po Mei.
Muszę powiedzieć, że czułem się oszukany. Przypomina mi to książki Dana Browna, który wszystkie je napisał według dokładnie tego samego schematu, który pojawia się w kolejnych książkach. Ciekawe czy i trzeci tom będzie kolejną kopią tego schematu.
W pierwszym tomie podobała mi się postać Jima Holdena, który był takim Don Kichotem walczącym z wiatrakami. Niestety ta postać się nic nie zmieniła. To gość, który angażuje się w nieswoje awantury. Wybiera sobie którąś ze stron konfliktu i staje po jej stronie.
W drugim tomie pojawiają się nowe postacie. Jeżeli oglądaliście serial to tam niektóre z nich można poznać już w pierwszym sezonie, choć w książkach pojawiają się dopiero w drugiej części.
Jedną z takim postaci jest Marsjanka.
Jest ona na placówce marsjańskiej naprzeciwko tej ziemskiej. Między Ziemią a Marsem nie ma wojny, ale stosunki są dość napięte. Gdy więc nagle żołnierze ONZ zaczynają biec w kierunku Bobbie i jej marsjańskich żołnierzy wydaje się, że to atak.
I tutaj znowu mamy powtórkę sytuacji z pierwszego tomu. Tam zaraz na początku wydarzyło się dużo niepokojących rzeczy, a potem akcja przystopowała. Bohaterowie zabrali się za powolne rozwiązywanie tych zagadek. Podobnie jest tutaj. Tyle, że w drugim tomie jest więcej polityki. Tak więc politycy zabierają się za śledztwo i raczej nie zależy im na wynikach, bo idzie to dość wolno. W tym czasie czytelnik czyli ja się nudzi. Pozostaje obserwowanie universum i zastanawianie się czy tak będzie wyglądać przyszłość.
Później poznajemy panią sekretarz ONZ. W serialu pojawia się ona już w pierwszym epizodzie.
Przedstawiona jest jako mądrą babcia, która rządzi wśród niegrzecznych chłopców. Niestety taki feministyczny pogląd na władzę jest forsowany wielokrotnie w tej książce. Kobiety są mądre i nigdy się nie mylą, ale mężczyźni to duzi chłopcy, którzy mają mózgi pełne testosteronu.
Takie opisy pojawiają się w powieści często. Może jeszcze jeden.
Autorzy opisują Avasaralę jako inteligętną kobietę, która jak pająk rozrzuca sieci i pociąga za odpowiednie sznurki. W zasadzie jest autokratką, która pogardza innymi ludźmi w ONZ, a szczególnie mężczyznami. Ciekawe jest to, że gdyby mężczyzna zachowywał się w ten sposób byłby negatywnym bohaterem, ale kobieta autokratka jest ulubioną postacią wielu czytających te książki czy oglądających serial.
Później Avasarala zawierza Bobbie wszystkie swoje tajemnice choć przecież należą one do przeciwnych obozów. Bobbie okazuje się jednak być lojalna, a tym zdrajcą okazuje się mężczyzna. Muszę powiedzieć, że męczy mnie taka niechęć do własnej płci. Tym bardziej to dziwne, że obaj autorzy to mężczyźni. Nie wiem, czy ma to być ukłon wobec walczącego feminizmu?
Ta seria to ma też być swego rodzaju political-fiction. Autorzy umieszczają akcję serii 200 lat po naszych czasach. Autorzy nie znają historii, a więc nie zna jej także ich bohaterka. W pewnym momencie mówi ona o historii Afganistanu i Indii.
Brytyjczycy nie zostali wyrzuceni, sami odeszli i przekazali władzę Hindusom. Dzięki temu do dziś Indie należą do Commonwealth of Nations, czyli organizacji państw, które były w przeszłości koloniami brytyjskimi. Takie zdania w ustach Avasarali podważają jej mądrość, nie mówiąc o autorach, którzy takimi kwiatkami pokazują, że nie mają pojęcia o przeszłości i raczej trudno sobie wyobrazić, że potrafiliby przewidzieć przyszłość.
Autorzy opisują niepodległego Marsa. Jak do tego doszło? W zasadzie nie mamy wielu faktów, ale krótko mówiąc populacja naukowców żyjących tam zbuntowała się, a Ziemia uznała ich niepodległość. Wydaje się to niemożliwe. Dlaczego tak twierdzę?
Ziemia skolonizowała Marsa zanim wymyślono napęd Epstein. Tak więc można tylko sobie wyobrazić ile kosztowało przetransportowanie tylu ludzi i sprzętu na czerwoną planetę. Mam teraz uwierzyć, że nagle wszyscy Marsjanie postanowili uzyskać niepodległość, bo zapałali nienawiścią do Ziemi. Przecież każdy z tych ludzi miał rodzinę na Ziemi. Wprawdzie z czasem byli to pewnie coraz dalsi kuzyni, ale przecież na Marsa przybywały na pewno też nowe osoby. Niektórzy powołują się tutaj na historię i uzyskanie niepodległości przez Stany Zjednoczone. Przypomnijmy jednak, że tylko mały procent Amerykanów chciał niepodległości. Nie mieli oni armii, ani środków by walczyć. Wygrali dlatego, że zyskali sojusznika w postaci Francji. Interesem tego kraju było osłabienie Anglii, a więc wspierali oni niepodległość USA. Bez Francuzów i Lafayette’a nigdy nie uzyskaliby tej niepodległości. Sytuacja Marsa była identyczna. Powiedzmy, że jakieś jednostki tam chciały niepodległości. Nie mogli to jednak być wszyscy. Marsjanie w tamtym momencie nie mieli też wojska. Nie było też sojusznika w postaci wroga Ziemi, bo ta była zjednoczona. Tak więc oderwanie się Marsa było niemożliwe, bo większość ludzi wcale by tego nie chciała, a gdyby nawet było to niewykonalne, bo Marsjanie nie mieli ani siły, ani żadnego sojusznika. Powiedzmy jednak, że im się udało. Ich kopuły na Marsie były tak delikatne, że wystarczyłoby parę bomb, aby zniszczyć tę zbuntowaną kolonię. Autorzy jednak twierdzą, że Marsjanie kupili sobie niepodległość w zamian za napęd Epsteina. Jakoś trudno mi to sobie wyobrazić pamiętając, że to ziemia sponsorowała laboratoria na Marsie. Takich nieprzemyślanych rzeczy jest pełno w tych książkach. Gdy autorzy zbudują świat, którego nie przemyśleli lepiej jest gdy milczą na temat szczegółów, bo gdy zaczną je wyjawiać okaże się, że nie mają pojęcia o historii, ekonomii, socjologii itd.
Tyle może moja krytyka. Ja raczej nie zachęcam do czytania, ale wiem, że zarówno serial jak i książki mają swoich fanów. W zasadzie w gronie moich znajomych jestem jedyną osobą, której się ta seria nie podoba. Tak więc raczej jestem w mniejszości.
Jak już wspomniałem dziś koniec 2018 roku. Niedługo pewnie zaczną strzelać. Mój biedny pies od paru dni bierze leki uspokajające. Tz. my mu je dajemy ukryte w parówkach. Mam nadzieję, że przeżyje jakoś tego sylwestra. Niemniej koniec roku, a więc może jakieś podsumowanie.
W tym roku nagrałem 24 audycje. Były dwa wywiady. Jeden z Jakubem Pawełkiem autorem serii “Przymierze”. Drugi z Tomaszem Agenckim autorem podkastu “Wieści pominięte”. Był też trzeci wywiad - czyli rozmowa 8 podkasterów z Wysp, którą prowadziłem. Nagrałem też trzy audycje wraz z Rafałem Jasińskim, którego poznałem w Northampton. On także zaprosił mnie do swojego podkastu.
W 2017 roku było 14 audycji. W 2016 - 13 audycji. W 2015 - 9 audycji.
Widać tendencję wzrostową (9, 13, 14, a teraz aż 24). Zobaczymy czy w 2019 uda mi się to pobić.
A więc do usłyszenia w 2019.

Podkast 59 - Wielki marsz

Podkast 59 - Wielki marsz

December 6, 2018

Stephen King to jeden z moich ulubionych autorów. Niestety ostatnie jego książki są bardzo słabe. A przecież nie tak dawno czytałem “Pod kopułą” oraz “Dallas 63”. To były arcydzieła. To co szczególnie lubię u Kinga do postacie. Powieść “Pod kopułą” to po prostu historia zamkniętych ludzi, ale King potrafił zbudować tak świetne postacie, że słuchałem tego z zapartym tchem. Podobnie jest z książką o której chciałbym wam dzisiaj trochę opowiedzieć.
Ciekawe dlaczego King pisał pod pseudonimem. Na pewno nie powinien wstydzić się tej książki.

Co ciekawe właśnie “Wielki marsz” jest pierwszą książką, którą King napisał. Oczywiście nie jest pierwszą książką, którą wydał. Według autora napisał “Wielki marsz” na przełomie 1966 i 67. Jednak jego pierwszą opublikowaną powieścią była Carrie w 1974, a “Wielki marsz” opublikował dopiero w 1979 i to pod pseudonimem.

Tym bardziej jestem pod wrażeniem. “Wielki marsz” to debiut literacki! I to jaki debiut!

Jest to historia 100 chłopców, którzy idą w tytułowym “Wielkim marszu”. Zwycięzcą zostaje ostatni żywy uczestnik. Reguły są dość proste - należy utrzymać stałą prędkość. Gdy ktoś zwolni, lub się zatrzyma dostaje trzy upomnienia i potem zostaje zabity.
Głównym bohaterem jest Garraty. Przywozi go matka. Od samego początku autor dawkuje nam informacje. Nie wiemy wiele o Garratym. Niewiele też wiemy o świecie, w którym chłopcy biorą udział w takim marszu.
Przy okazji znalazłem tutaj błąd w nagraniu audiobooka. Ray mówi do matki: “To mój pomysł, mamo, nie twój”, w audiobooku jednak słychać: “To twój pomysł, mamo, nie twój”.
Oczywiście był to pomysł syna, od którego matka chciała go odwieźć, ale się jej nie udało.
Nad całym marszem czuwa Major.
Co jakiś czas słyszymy różne wskazówki, które dostali uczestnicy. Np. aby nie marnować niepotrzebnie energii. Podstawowa zasada to iść 6 kilometrów na godzinę.
Garraty ma najwięcej kibiców, bo przechodzą przez jego strony.
Osobnym tematem są kibice. Uczestnicy marszu ich potępiają, za obserwowanie śmierci. Sami jednak też kiedyś byli widzami. Myślę, że tutaj autor wskazuje na nas czytelników. Bo przecież krytyka ludzi obserwujących taki marsz to też subtelna krytyka czytelników, którzy o tym czytają.
Powoli poznajemy innych uczestników marszu. Z jednej strony trochę sobie pomagają, ale z drugiej strony zwycięzcą będzie ostatni z nich, a więc pomaganie raczej nie jest w interesie nikogo.
Mimo wszystko chłopcy współpracują ze sobą. Tworzą grupy. Poznają się. Z czasem dowiadujemy się o nich coraz więcej. Coraz więcej też wiemy o świecie. Jest to świat podobny do naszego, a jednak inny. Świat, w którym żyją ci chłopcy to dystopia. Jednak dla nas najważniejszy jest marsz i jego uczestnicy i na tym koncentruje się autor.
Chłopcy rozmawiają ze sobą, przekazują sobie wieści. Obserwują się nawzajem.
Powstają przyjaźnie, dochodzi też do wrogości. Historia jest prosta wyrusza stu, dochodzi tylko jeden. Jednak King wtrąca opowiadania o przeszłości, marzenia, przemyślenia itd.
Ja przebiegłem już trzy razy maraton. Gdy słuchałem tej książki przypominały mi się własne momenty walki z sobą. Także te momenty, kiedy człowiek czuje, że coś się dzieje z jakąś częścią ciała i skupia się na niej. Wszystko to mamy także tutaj. Oczywiście w maratonie jest łatwiej, bo biegacze sobie pomagają, w wielkim marszu też trochę, ale wygrać może tylko jeden, a więc pomoc innym raczej nie pomaga, a wręcz przeciwnie wydłuża wyścig.
Odnajdywałem w tej książce znane mi momenty z własnego biegania. Wprawdzie chodzenie nie wydaje się tak trudne, a jednak. Gdy, któryś z chłopców dostaje ostrzeżenie napięcie rośnie, gdy dostał już trzecie sięga zenitu. Audiobook trwa prawie 10 godzin i z trudnością się od niego odrywałem. Gdy pojawiła się w audiotece zapytałem znajomych z Readers Initiative czy warto przeczytać. Sebastian napisał mi: “Czytałem dawno temu. Jedyne co pamiętam, to okrucieństwo przedstawiane w tej książce. Z tego co pamiętam ksiażka była dosyć krótka i szybko się czytało, więc nawet z tego względu możesz siegnąć”. Audioteka daje możliwość posłuchania godzinki bez kupowania. Tak więc zrobiłem. Po tej godzinie jednak musiałem kupić audiobooka tak mnie wciągnęło.
Tak jak napisał mi Sebastian, książka jest krótka i czyta się ją, albo słucha bardzo szybko. Mam wrażenie, że King swoje najlepsze dzieła napisał w przeszłości, a to właśnie jedna z nich.
Jest to raczej męska książka. Bohaterami są sami chłopcy. Zaczynają bieg i w pewnym sensie dorastają szybko podczas jego trwania. Tak więc jest to także powieść o dorastaniu, młodzieńczych wyborach, relacjach damsko-męskich itd. Język jest momentami dość wulgarny, ale bez przesady. Za to przemyślenia bohaterów trzymały się mnie długi czas. Ten marsz jest swego rodzaju alegorią życia. I stawia pytania: czy warto się wysilać? A może lepiej się poddać? Czy nagroda jest rzeczywiście tego warta? Każdy z nas jest w takim wyścigu, każdy z nas kiedyś upadnie i nie wstanie. Póki to jednak nie nastąpi idziemy dalej opowiadając sobie historyjki, które umilą nam tą drogę. Tak robili chłopcy z “Wielkiego marszu”. Czymś takim jest też ta książka - jest historyjką, która umili nam nasz własny marsz w kierunku końca. Czy my zostaniemy tym “Last Man Standing” okaże się na końcu.

Dziękuję wam za wysłuchanie do końca. Powieść oczywiście polecam. Szczególnie w formie audiobooka. Na dzisiaj to by było na tyle, a więc od usłyszenia w następnym odcinku.

Podkast 58 - Lalka (dyskusja)

Podkast 58 - Lalka (dyskusja)

November 28, 2018

Witam was serdecznie w 58 audycji podkastu poświęconego audiobookom. Dziś zapraszam do zapowiadanej już mojej dyskusji z Rafałem Jasińskim, którego może znacie z podkastów Strefa Mroku oraz Readers Initiative. W tej audycji zakończymy nasz mały projekt poświęcony trzem klasycznym utworom, które łączy wątek mężczyzny starającego się zdobyć kobietę z wyższej sfery. Te powieści to: “Wielki Gatsby”, którego omówiliśmy w odcinku 54, “Przeminęło z wiatrem”, które omówiliśmy w odcinku 55 i 56. Teraz przyszła kolej na “Lalkę”. Kilka moich myśli zawarłem w odcinku 57, a dziś odcinek 58 czyli nasza dyskusja. Staraliśmy się dobrze przygotować. Rafał zaczął czytać nawet biografię Prusa. Niestety nie obyło się bez małych omyłek. Kilka z nich sprostuję na końcu, a za inne z góry przepraszam.

W odcinku omawiamy:
Przemijająca sława - 9:05
Wątki biograficzne w książce - 12:30
Doskonały opis uczuć - 16:00
Studenci - 20:00
Dzieciństwo - 23:00
Porównanie Scarlett i Izabeli - 26:00
Porównanie Retha i Wokulskiego - 29:00
Znajomość angielskiego - 33:00
Humor - 36:00
Plan powieści - 38:00
Działalność charytatywna - 49:00
Niewolnictwo a bieda - 52:00
Ekonomia - 1:00:00
Wychowanie panien - 1:10:00
Audiobooki i lektorzy 1:20:00
Żydzi 1:25:00
Serial 1:27:00
Plany na przyszłość - 1:40:00

W audycji pomyliłem nazwisko bohatera, o który Prus miał proces. Chodziło o Mraczewskiego, który wcześniej nazywał się Moraczewski. W Kurierze codziennym zakończono druk I tomu i nastąpiła miesięczna przerwa. Wtedy właśnie na skutek procesu sądowego autor postanowił zmienić to nazwisko z Moraczewskiego na Mraczewskiego.
Fragmenty audiobooka w tym odcinku pochodzą z mojej ulubionej wersji audiobooka. Jest to wersja z czterema lektorami, albo trzema lektorami i jedną lektorką. Czytają: Tomasz Bielawiec (Narracja i postaci drugoplanowe), Jacek Król (S. Wokulski), Jan Wojciech Krzyszczak (I. Rzecki), Katarzyna Skoniecka (I. Łęcka).
Jeżeli chodzi o serial to najmniej pasuje mi do niego Małgorzata Braunek, która grała Izabelę Łęcką. Bardziej mi do tej roli pasowała Beata Tyszkiewicz, która grała w pierwszej adaptacji filmowej z 1968 roku. Mimo wszystko wolę serial z 1977 roku.

Rafał Jasiński - podkasty:
Strefa Mroku (z Jackiem Rokoszem)
http://www.strefamrokupodcast.pl/
Readers Initiative (z Michałem Sobieszkiem)
https://readersinitiative.podbean.com/